Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
1.Somewhere weakness is our strength, and I'll die searching for it...

1.Somewhere weakness is our strength, and I'll die searching for it...

Oto ja!
Znana z tego, że nie jest znana, powracam, by znów pisać. Tym razem nie sama z siebie. *zbiorowe odetchnienie z ulgą*
Wpakowałam się w projekt pani Kitty i mam zamiar pisać, dopóki tej niewieście nie skończą się pomysły. Czyli mniej więcej do usranej śmierci.
Jeżeli czyta to ktokolwiek, kto nie wie, o co chodzi w projekcie pani Kitty, zapraszam do kliknięcia w piękną ikonkę pt. 'The Exit' gdzieś tam na dole.
A jeżeli czyta to ktoś, kto wie, no to zapraszam do kontynuowania lektury.
*uroczyste przecięcie wstęgi przez sołtysa*
Tam ta ram tam taaaam!
(ja na waszym miejscu przygotowałabym woreczek, albo litr red bulla)
_______________________________________

-Ross, jeśli naprawdę myślisz, że twoje koszule w kwiaty mają jakiś wpływ na podświadomość wszystkich kobiet spacerujących po tym ziemskim padole, to jesteś w błędzie.- Oświadczył brunet, ledwie powstrzymując śmiech na widok Ryana ubranego w zieloną koszulę ozdobioną żółtymi kwiatami.- Moim zdaniem to coś to najgorsza szmata, jaką kiedykolwiek włożyłeś.
-Dobrze, w takim razie mam ci przypomnieć twoją niegdysiejszą słabość do różowych staników twoich sióstr?- Odgryzł się chłopak, uśmiechając się przebiegle.
Brunet pominął tę kwestię wymownym milczeniem i poczuł nagły przypływ zainteresowania manekinami.
-Dobra, nie rób z siebie księżnej Brunchildy.- Westchnął Ryan, wychodząc z przymierzalni.- Jeżeli jesteś taki mądry, to pomóż mi znaleźć coś normalnego.
-George, czasem jednak wierzę, że gdzieś tam w tej ciemnej otchłani ukrył się twój mózg.- Zaśmiał się Bden, lekko pukając przyjaciela w czoło.
-Jeszcze raz powiesz do mnie George, a... a...
-Już, nie bulwersuj się. Czas na łowy!- Wykrzyknął i z wysoko uniesionymi rękami pobiegł w dział męski.
Ryan ze zrezygnowaniem pokręcił głową i, powłócząc nogami, ruszył za przyjacielem.
***

-Przepraszam, szukam tej spódniczki w nieco większym rozmiarze...- Szepnęła konspiracyjnie niska, rudowłosa dziewczyna do... Dave’a. Przynajmniej tak miał napisane na plakietce.- Dopiero co były święta, tu już sylwester i... sam rozumiesz.- Dokończyła, uśmiechając się rozbrajająco.
Dopiero wtedy chłopak zauważył jej niesamowicie zielone oczy i czarne pasma, wychodzące gdzieniegdzie spod rudych pukli. Również się uśmiechnął, wziął od dziewczyny za małą spódnicę o oświadczył:
-Na pewno coś znajdziemy, nie jest tak źle.
-W najgorszym wypadku naprzeciwko jest sklep z odzieżą dla puszystych.- Powiedziała zupełnie poważnym tonem, na co chłopak znów się zaśmiał.
-Wy, kobiety, albo wszystkie macie pogrubiające lustra, albo beznadziejnych facetów.- Stwierdził, zmierzając w bliżej nieznanym rudowłosej kierunku. Gdy doszli do kasy, poprosił swoją koleżankę o klucze do magazynu.
-Myślę, że to wina wyprzedaży.- Stwierdziła, na co chłopak obdarował ją zdziwionym spojrzeniem.- No zobacz, żeby dorwać pierwszą lepszą spódniczkę w rozmiarze innym niż XS, muszę latać za obsługą. Wiem, że macie to na magazynie, bo najpierw usiłujecie pozbyć się tego, co schodzi najtrudniej, a potem zajmujecie się prawdziwą sprzedażą.- Kontynuowała swój wywód.- Ale inne dziewczyny mogą pomyśleć, że to one są dziwne i nie ma na nie rozmiaru. Mam rację?
-Pewnie tak.- Westchnął, uśmiechając się lekko.- Widzisz, dałaś mi kolejny powód do radowania się z bycia facetem.
-Cała przyjemność po mojej stronie.- Zaśmiała się, dopiero po chwili uprzytamniając sobie, że kolejny raz tego dnia robi obcemu człowiekowi wykład na co najmniej groteskowy temat. Gdy po jakiejś minucie Dave (przynajmniej tak miał na plakietce) wyszedł z magazynu z naręczem spódnic w rozmiarze innym niż XS, obdarowała go rozbawionym wzrokiem, podziękowała i udała się w kierunku przymierzalni.
Może tym razem da radę przecisnąć spódnicę przez uda.
***
-Brendon, to jest za duże! Wieśniackie! I okropne!- Jęczał Ryan, oglądając swoje odbicie w lustrze.
-Za duże na ciebie jest WSZYSTKO.- Warknął chłopak, otwierając drzwi przymierzalni.- Gdzie ty to masz za duże? Na nadgarstku?- Fuknął, obracając chłopaka do siebie.
-To na mnie wiiiisssiiii...- Jęknął Ry, robiąc minę pobitego szczeniaka.
-Ross, jeżeli nie chcesz, żeby wisiało, to kup sobie strój płetwonurka, albo przebierz się za Borata na Halloween.- Powiedział Bden, obracając przyjaciela do lustra.- Przecież to dobrze na tobie leży. I nie jest wieśniackie, ani okropne. To bardzo sympatyczna czerwona koszula.
-Ty masz takich dziesięć.- Zauważył Ry, rozkładając ręce.
-I?
-Nie chcę być drugim Brendonem.- Szepnął, groźnie mrużąc oczy.
-O nie, przykro mi mój drogi, za wysokie progi jak na ciebie. I zdejmuj to, przyniosę ci coś obleśnego, kwiecistego i wiejskiego. Pasi?- Ryan spojrzał na niego z wdzięcznością i uśmiechnął się błogo.
-To ja tu zaczekam.- Powiedział, siadając na czerwonym pufie.
-Masz rację, lepiej nie wychodź. Kościotrupy to niecodzienny widok.- Mruknął Bden i zamknął drzwi kabiny, zanim Ryan zdążył go zabić.
Westchnął głęboko i omiótł wzrokiem dział z koszulami. Po kilku minutach poszukiwań znalazł okropną fioletową koszulę w drobne, pomarańczowo- żółte kwiatuszki. Zdjął ją z wieszaka, przyjrzał się jej robiąc zniesmaczoną minę i ruszył w stronę przymierzalni.
-Ross, nadeszło twoje zbawienie! Niosę ci kwintesencję braku gustu i wieśniactwa!- Zaświergotał Bden, wchodząc do przymierzalni. Dopiero po chwili zorientował się, że nie pamięta, w której kabinie został jego przyjaciel. Bez zastanawiania się kucnął na ziemi i sprawdzał, w której z kabin widać stopy. Zauważył je przy trzeciej kabinie od lewej i od razu pociągnął za klamkę. Zamknięte.
-Księżniczko, mam coś naprawdę idealnego!- Zagruchał, delikatnie pukając w białe drzwiczki.
***
Ty... mała... cholero... dopnij... się! Już! Teraz! W tej chwili!
-Szitowy szit!- Warknęła, zdejmując spódniczkę w rozmiarze S i szybko wkładając emkę. Zapięła ją bez problemu.- Jesteś piękna, skrzypovita...- Zanuciła, oglądając się ze wszystkich stron.
Tak, jej wymarzona oczojebna żółta spódniczka była warta tego wysiłku. Uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze, ostatni raz pogładziła swoje uda odziane w żółty kawałek materiału i zdjęła spódniczkę.
Przecież nie jest aż tak źle... Parę gramów tłuszczyku na biodrach jeszcze nikogo nie zabiło. Zauważył jej umysł, gdy dziewczyna badawczo przyglądała się swoim nogom. Potrząsnęła głową, poprawiła swoje rude włosy i włożyła spodnie.
-Księżniczko, mam coś naprawdę idealnego!- Zaświergotał ktoś pod drzwiami jej kabiny, uprzednio usiłując je otworzyć.
Pewnie Dave (przynajmniej tak miał na plakietce) wziął twoje słowa za bardzo do siebie.
Machinalnie poprawiła włosy, uśmiechnęła się lekko i otworzyła drzwi.
***
Po chwili nieskazitelnie białe drzwiczki otworzyły się i stanął w nich uśmiechnięty... Nie... Zaraz...
Brendon otworzył usta ze zdziwienia, jego oczy osiągnęły rozmiar jego własnych pośladków, a dłonie automatycznie się rozluźniły, upuszczając na ziemię fioletowo- żółto- pomarańczową „kwintesencję braku gustu i wieśniactwa”.
Minęła długa chwila, zanim chłopak odzyskał kontakt z rzeczywistością. Wyglądało na to, że rudowłosej zabrało to jeszcze więcej czasu.
-Zaraz... Nie... Ty... Valerie?- Wysapał, przyglądając się dziewczynie stojącej przed nim z wyraźnym przerażeniem na twarzy.
Rudowłosa powoli cofnęła się w głąb kabiny i zacisnęła rękę na torebce.
-Ty... Co ty tu robisz?- Szepnął, wciąż wpatrując się w jej zielone oczy. Oczy, których nie widział, odkąd dziewczyna go opuściła.
Zrobiła to bez słowa wyjaśnienia, po prostu spędziła z nim jedną z wielu namiętnych nocy, które przeżyli podczas kilku cudownych miesięcy trwania ich małżeństwa, a rano już jej nie było. Zostawiła po sobie tylko kilka zdjęć, zapach, który przeniknął pościel, poduszki, szafę i chyba całe mieszkanie, oraz nigdy niezagojoną ranę w sercu Brendona.
No tak. Jeszcze obrączka. Okrągły kawałek złota, który bezlitośnie rozdzierał zapomnianą ranę za każdym razem, gdy Bden chociażby na nią spojrzał.
Przeżywał wewnętrzną, mimowolną retrospekcję, wciąż wpatrując się w zielone oczy swojej... żony.
-Valerie... Dlaczego...- Zaczął, jednak dziewczyna porwała torebkę z pufa, zręcznie wyminęła bruneta i pobiegła w kierunku wyjścia.- Valerie! Zaczekaj, nie odchodź!- Wrzasnął i pobiegł za rudowłosą. Czuł, jak wzbiera się w nim niepohamowana złość.
Wszyscy ludzie z obsługi i klienci sklepu z nieukrywanym zaciekawieniem spojrzeli w stronę z której dobiegał hałas.
-Valerie, nie możesz znów tego robić! VALERIE!- Krzyczał wściekle Bden, wciąż biegnąc za bladą, rudowłosą dziewczyną.
Wybiegł ze sklepu chwilę po Valerie. Ta chwila trwała chyba zbyt długo, bo nigdzie już jej nie widział.
Czuł, że chyba nie zniósłby tego spotkania; sam nie wiedział, czy naprawdę go chciał. W końcu to ona, jedna jedyna, złamała mu serce.
Mimo to pobiegł przed siebie.
Chciał wiedzieć. Chciał usłyszeć nawet najgłupsze wyjaśnienie. Chciał choć w części zrozumieć, dlaczego dziewczyna, która była jego żoną, zostawiła go bez słowa. Był niesamowicie wściekły, chciał krzyczeć, wypluć sobie płuca, chciał kogoś pobić, chciał wyrzucić z siebie to wszystko, co zbierało się w nim przez lata. Chciał pozbyć się tego przeklętego balastu i na zawsze wymazać z pamięci wszystko, co było związane z Valerie Hope Westberg... Urie. Valerie Hope Westberg Urie...

Chciał móc po prostu ją znienawidzić.




tragic-cigarette 26/12/2008 20:10:29 [Powrót] Komentuj



Hahaa, ten mój Chase to chyba niedługo wyprze głównych bohaterów a Ty też nie zapominaj o swoim drugim opowiadaniu :D Jesteś na celowniku !! xD
Tajowa. 8/01/2009 20:15:46
| http://taje.blog4u.pl IP: zalogowany

Witam.
iezly prolog, myslałam ze sie popłacze ze śmiechu jak czytałam konwersację Ryana i Brendona w przymierzalni.
"za wysokie progi jak dla ciebie..." no bomba. Ale tak nawiasem mówiac, to Breniu ma trochę racji, ale to nie ważne. Świetny początek, już sie nie mogę doczekać na pierwszy odcinek.
A tak w ogóle, ja też jestem w projekcie, wiec jak chcesz to wpadni D Pozdrawiam
Dredzik 6/01/2009 22:34:52
| brak www IP: 195.60.240.11

zapraszam na mojego kolejnego bloga ;) www.again.blog4u.pl ( o szit! ten sam szablon )
hopless-dream 6/01/2009 19:48:57
| brak www IP: 85.222.86.192

kurde, ale dziwne imię...a po polsku to jak? Waleria? Sorry, nie chciałam być chamska...
styl jak zwykle genialny. piszę to jako wielka fanka. ;p
PunkNumph (shameeka) 4/01/2009 11:15:10
| brak www IP: 195.116.69.2

Oh, posłodziłaś mi xD.
Tak serio to ja przy tobie popadam w kompleksy i to spore, bo piszesz naprawdę świetnie. W ogóle to ja wypadam słabo przy was ^^.
fame-infamy 31/12/2008 15:57:02
| brak www IP: 83.25.194.9

Dziękuję za komentarz ^^
Na początku myślałam, że to Ryan będzie tym "głównym".
Bardzo mi się podoba Twój styl, dlatego dodałam do ulubionych.
Koralkea 31/12/2008 14:54:01
| brak www IP: 195.136.50.101

łał! Ale czemu takie krótkie? Nie rozumiem xD Hehe, kwieciste koszule Ryra...mmm to chyba na nie poleciałam, potyrałaś go nieźle xD. Ciekawy punkt widzenia, zupełnie inny...to super! :D Każde opwiadanie o tym samym, a jednak inne ^^ czekam na ciąg dalszyyyy xD
hopeless-dream 30/12/2008 18:01:11
| brak www IP: 85.222.86.192

Wow...Twoja wersja naprawde mi sie podoba:) świetnie to wymyśliłś:) jestem ciekawa co będzie dalej xD
Madzia 29/12/2008 14:44:30
| brak www IP: 82.177.130.66

Mnie się również podobało:). Ale Ty o tym wiesz. A z tym do usranej śmierci to nie licz na to, bo nie mam zielonego pojęcia jak to zakończyć i parę innych rzeczy mam niedopracowanych;p. Ale kij z tym. Prolog zarąbisty i już się nie mogę doczekać ciągu dlaszego^^
Kitty 27/12/2008 18:26:49
| brak www IP: 83.9.184.19

joł joł, stara! To jest genialne xD nie wiem po co się zabrałam za pisanie w ogóle xD czemu masz takie talent? Foch! xD oł je, cóż za romantyczne miejsce- przebieralnie! I do tego Ross. Pojechałaś go mwhahaha!
tajowa 26/12/2008 22:12:44
| brak www IP: 93.105.217.244






watch
criticize



// Dodaj do Ulubionych




8342critics here


Madzia
Dredzik
Ilovepatd



2009
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2008
Grudzień










{kluby}


layout made by Kitty
graphics taken from deviantART
More in layout made by old-yellow-bricks