Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
2. You're better off without me.

2. You're better off without me.

Kilka lat wcześniej, Las Vegas, Palo Verde High School.

-Val, możesz się pospieszyć?- Warknęła niska brunetka, stojąc pod drzwiami łazienki.
-Przecież mamy jeszcze czas, po co się pieklisz?- Zapytała rudowłosa wychodząc z łazienki i obdarowując przyjaciółkę szerokim uśmiechem. Udała, że nie widzi jak brunetka wywraca oczami i z głębokim westchnieniem zmierza w kierunku schodów.- Czekaj, jeszcze się nie spakowałam!- Zawołała, gdy dziewczyna schodziła już na dół.
-Valerie, ja naprawdę kiedyś cię zabiję.- Wysapała brunetka, kurczowo chwytając jasną framugę drzwi.
-Też cię kocham.- Zaśmiała się rudowłosa, podchodząc do brunetki z kolorową torbą na ramieniu.- Kay, pamiętasz pierwszy dzień szkoły rok temu?- Zagadała, usiłując choć trochę uspokoić przyjaciółkę.
-Aż za dobrze. Złamałam wtedy rękę.- Stwierdziła dziewczyna obojętnym tonem, szybkim krokiem schodząc po schodach.
-I poznałaś mnie.- Przypomniała Val, groźnie marszcząc brwi.
-No, faktycznie.- Westchnęła brunetka, otwierając drzwi.- Do widzenia pani Westberg!- Krzyknęła jeszcze w kierunku salonu.
-Do zobaczenia dziewczyny!- Odkrzyknęła kobieta.
-Tak, pa mamo.- Burknęła Valerie. Po chwili siedziały już w samochodzie i można było odnieść wrażenie, że zamieniły się humorami.
-Coś się stało?- Zapytała Kaylee, nie bez trudu odpalając silnik starego Plymoutha.
-Nie no skąd, nic.- Fuknęła Valerie, zapinając swój pas. Wygładziła swoje i tak już wystarczająco gładkie spodnie, i wbiła wzrok w niezbyt interesujący krajobraz za oknem.
-O matko, no przecież wiem, że cię wtedy poznałam!- Zaśmiała się Kay, po chwili wpatrywania się w wyraźnie naburmuszoną przyjaciółkę.- Dałaś mi chusteczki i zaprowadziłaś do pielęgniarki. A potem siedziałaś tam aż do przyjazdu moich rodziców.- Przerwała na chwilę, oczekując na jakąś reakcję ze strony Valerie. Najwidoczniej bezsensownie.- Pamiętam, że miałaś cały zamoczony i zasmarkany rękaw.- W tym momencie modły Kay zostały spełnione, a kąciki ust Valerie lekko się uniosły.
-Nie obrzydziły cię nawet moje smarki, bo gdy wróciłam do szkoły od razu mnie wypatrzyłaś.- Kontynuowała brunetka.- Zagadałaś, a potem poszłyśmy na historię. I dostałyśmy nasze pierwsze uwagi.
-Taak... Trzeba przyznać, że ten kwiatek był nawet ładny.- Westchnęła Valerie, wbijając pusty wzrok w deskę rozdzielczą.
-Ale widocznie jego przeznaczeniem było zostać strąconym za okno właśnie przez ciebie.- Dodała Kay, uśmiechając się pod nosem.
-To ty mnie na niego popchnęłaś!- Zbuntowała się ruda.
-Val, minął już rok, a ty dalej nie chcesz się przyznać!- Zaśmiała się Kaylee.
-Bo jestem niewinna.
-A ja inteligentna i się nie chwalę.
-Bez komentarza.- Skwitowała Valerie, spoglądając z satysfakcją na przyjaciółkę. Ta tylko prychnęła teatralnie i mocniej wcisnęła pedał gazu.
Po jakichś 15 minutach wreszcie dotarły na zbyt mały parking pod Palo Verde High School, a po kolejnych pięciu z trudem zaparkowały między dwoma srebrnymi pięknisiami marko Chevrolet.
-Hello world, this is meeeee!- Zanuciła Kaylee, wysiadając z samochodu.
-Lee, zamknij się z łaski swojej.- Poprosiła Val z fałszywym uśmieszkiem.
-Zawsze musisz mnie gasić?- Zapytała smutno brunetka. Nie doczekała się odpowiedzi.- Ach, właśnie! Brendon wspominał, że reaktywują orkiestrę. Idziemy?
Entuzjazm Kaylee zdecydowanie nie udzielał się rudowłosej. Nie miała nic przeciwko graniu w szkolnej orkiestrze, uwielbiała swoją wiolonczelę, ale... Po co Kay wsadziła w to zdanie Brendona?
Kolejny popularny, przesłodzony, playboyowaty dupek.
Co z tego, że był bratem jej najlepszej przyjaciółki. Przecież nie musi tolerować każdego, tak?
-Valerie? Reset!- Zawołała Kay, wymachując rękami.
-Możemy iść.- Wydukała ruda nieobecnym głosem.
-No, twoje pierwsze mądre słowa. Jestem z ciebie dumna!- Wykrzyknęła brunetka głosem pt. „Super Niania Naprawdę Chce Dla Ciebie Dobrze.”
-Okey. Co pierwsze?- Zapytała Val, zupełnie ignorując starania Lee.
-Matma. Potem ja spadam na w- f, a ty... Musisz sprawdzić.- Powiedziała Kay obojętnym tonem i powoli ruszyła w kierunku szkoły.
Valerie po krótkiej chwili poszła za nią.
-Ja mam historię.- Powiedziała, gdy wreszcie udało jej się wygrzebać plan z chaotycznych zasobów swojej szkolnej torby.
Sama nie mogła się sobie nadziwić, jakim cudem zrobiła tam taki bajzel, jeszcze zanim dobrze zaczął się rok szkolny. Po chwili jednak uświadomiła sobie, że przez wakacje ani razu nie zajrzała do swojej szkolnej torby.
Trzeba to zmienić, definitywnie. Pięćsetny raz poprzysięgła sobie, że od tej pory będzie wszędzie utrzymywać względny porządek.
-Val, Lee!- Wykrzyknął ktoś, odrywając Valerie od poszukiwania w miarę czystego miejsca dla swojego planu lekcji. Rudowłosa ledwie podniosła głowę, a właścicielka donośnego głosu już wisiała jej na szyi.
-Cześć Emma.- Wydukała Val, gdy udało jej się jakoś złapać powietrze.
-Dlaczego nie spotkałyśmy się na rozpoczęciu roku, co?- Zapytała dziewczyna, jednak nie czekała na odpowiedź.-Znów się nie opaliłaś.- Westchnęła, odsuwając Valerie na długość ramion.
-Owszem, opaliłam się, tyle że na czerwono. Zeszło mi po tygodniu.- Zaśmiała się ruda. Gdy Emma przydusiła już Kaylee i pochwaliła jej czekoladową skórę, wreszcie zadzwonił dzwonek.
-Teraz jesteś jeszcze bardziej podobna do Brendona, wiesz? Widziałam go dzisiaj, też jest taki opalony.- Szeptała gorączkowo Emma, gdy ustawiali się pod klasą. Valerie tylko teatralnie wywróciła oczami i weszła do klasy jako pierwsza.
Czy ludzie w tej szkole nie mają o czym gadać, tylko o opaleniźnie Brendona? Co oni w nim widzą? Przecież to zwykły pajac i bawidamek.
-Bawidamek?- Lee ledwie powstrzymała głośne parsknięcie śmiechem i dopiero wtedy Val zorientowała się, że burczy to wszystko pod nosem.
-Nieważne.- Fuknęła, wbijając wzrok w profesora Gimpsa.
-Ooo, widzę, że w tym roku masz zamiar zacząć uczyć się matmy?- Zakpiła Kay, otwierając swój kwiecisty zeszyt na rysunki.
-Przynajmniej jedna z nas powinna mieć o tym jako takie pojęcie.- Mruknęła ruda, opierając podbródek na dłoni.
Ten stary pierdziel już zaczynał ją nudzić, jednak nie miała zamiaru dać tego po sobie poznać.
-Zajmij się czymś pożytecznym, szybciej ci zleci.- Poradziła Kaylee, nachylając się nad swoim rysunkiem.
-Kay, możesz dać mi słuchać?- Warknęła ruda, zaciskając ołówek.
-Dobra, już. Ale przynajmniej siedź spokojnie, okey?- Poprosiła, po czym znów zabrała się za swoje dzieło. Valerie zdążyła dojrzeć, że przyjaciółka znów rysuje JĄ, jednak nie miała zamiaru jej za to strofować. Zdążyła się do tego przyzwyczaić.
No cóż, niektórzy robią ci zdjęcia znienacka twierdząc, że masz fotogeniczną twarz, a inni na okrągło cię rysują powtarzając, że masz interesujące rysy.
Westchnęła cicho i wbiła niewidzący wzrok w tablicę zapełnioną zupełnie dla niej niezrozumiałym bełkotem.
”Mogłaś uczyć się od pierwszej klasy” warknął jej do ucha jakiś wewnętrzny głosik, jednak nie miała zamiaru się tym przejmować. I tak już tego nie nadrobi.
Jej męki przerwało mocne pukanie w drzwi, a potem znudzony głos nauczyciela, bełkoczący coś w stylu:
-Proszę.
W tym momencie do sali wszedł uśmiechnięty od ucha do ucha brunet średniego wzrostu. Większość dziewczyn w klasie niemal rozpłynęła się na swoich stolikach, a niektóre oblały się tak soczystymi rumieńcami, że Val wpadła na pomysł usmażenia im jajek na policzkach.
Kaylee podniosła wzrok znad rysunku i spojrzała na brata. Uśmiechnęła się do niego i skinęła mu głową, na co chłopak odpowiedział energicznym pomachaniem ręką.
-Żałosne...- Burknęła Valerie, na co Kay obrzuciła ją zrezygnowanym wzrokiem. Nie wściekłym, nie morderczym, jedynie zrezygnowanym.
Od lat usiłowała nakłonić tego osła do polubienia jej brata. Na próżno. Widocznie popularność Brendona była dla Val zbyt dużą przeszkodą. Ale co w tym złego? Czy można go winić za to, że ludzie po prostu go lubią?
Czasem nawet Kaylee, najlepsza przyjaciółka, nie mogła pojąć toku myślenia rudowłosej. Był zdecydowanie zbyt abstrakcyjny dla zwykłego śmiertelnika.
-Dzień dobry, mogę coś ogłosić?- Zapytał Bden, usiłując spojrzeć na twarz profesora. Ten jednak zakopał się w swoich papierach i tylko machnął ręką dając mu znać, że owszem, może.- Okey. Pani Berrington wróciła z urlopu i reaktywujemy orkiestrę, wszystkich napalonych namiętnie zapraszamy na 9 lekcję, do auli.- Wyrecytował szybko, jednak to nie przeszkodziło Valerie w starannym przedrzeźnianiu niskiego, zachrypniętego głosu chłopaka w zaciszu swojej ławki.
-Odpuścisz kiedyś?- Syknęła Kay, dźgając rudą ołówkiem. Ta nic sobie z tego nie robiła, tylko pokazała brunetce swój piękny język.
-Jakieś pytania?- Zapytał chłopak i spojrzał na drobną czarnulkę, Fay, na co biedna zarumieniła się po sam czubek głowy, a jej nogi wykonały pod ławką dziwne, jakby epileptyczne ruchy.
-Co z instrumentami?- Zapytała Kaylee bardzo dobrze przewidując, jaki argument ma zamiar wyciągnąć Valerie w kłótni o pójście na orkiestrę.
-Dzisiaj będzie tylko wstępne spotkanie, przesłuchanie organizujemy za parę dni, instrumenty nie są wam potrzebne.- Powiedział chłopak, drapiąc się po głowie.- Ktoś chętny?
Valerie przeleciała wzrokiem po klasie i zauważyła, że mnóstwo dziewczyn ma niesamowicie skwaszone miny. Czyżby miały zamiar zabić swoich rodziców za to, że nie posyłali ich na lekcje nauki gry na czymkolwiek?
Poczuła, że ktoś chwyta ją za nadgarstek, jednak była zbyt zaabsorbowana genialną miną Eve, która to wygięła usta w podkówkę i dziwacznie zmarszczyła nos. Do rzeczywistości przywrócił ją dopiero głos Brendona.
-Valerie, Kay, Mia, Greg i Matt.- Zapisał imiona w swoim magicznym notatniku.- Jeżeli ktoś jeszcze się zdecyduje, to walcie śmiało, nic nie jest zamknięte. To ja dziękuję, do widzenia.- Powiedział, po czym wyszedł z klasy uśmiechając się szeroko i falując brwiami.
-Zaraz... VALERIE?!- Krzyknęła szeptem rudowłosa, mocno wyrywając swoją rękę z uścisku Kay.- Ja nigdzie nie idę!- Syknęła, prawie zabijając brunetkę wzrokiem.
-Owszem, idziesz. Rano się zgodziłaś, teraz podniosłaś rękę i KONIEC ROZMOWY.- Szepnęła Kaylee, dokładnie wymawiając ostatnie słowa.
-Nie idę!- Pisnęła histerycznie, kurczowo ściskając blat ławki.
-Czy panna Westberg ma jakiś problem?- Zapytał Gimps znudzonym głosem i spojrzał na rudą znad swoich gigantycznie grubych okularów.- Nauczyciel twoim przyjacielem, może mi się panienka zwierzyć po lekcjach.
-Dziękuję, poradzę sobie.- Burknęła i poczuła, że się rumieni. Szybko zakryła twarz i udała, że zawzięcie coś zapisuje.
-Cudownie. Mogę już wrócić do lekcji?- Zapytał nauczyciel, mówiąc ciągle tym samym, monotonnym, ciągnącym się jak flegma głosem.
Nie zdążył wrócić, bo matematyczne tortury przerwał zwykle irytujący, jednak teraz niesamowicie miły dla ucha Valerie dźwięk dzwonka. Dziewczyna spakowała się najszybciej jak potrafiła i wybiegła z klasy, chcąc znaleźć się jak najdalej od Kaylee.
W tym momencie obawiała się, że nie wytrzyma i wydrapie brunetce jej piękne, czekoladowe oczy przy najbliższej okazji.
-Valerie! I tak idziesz na ta przeklętą orkiestrę! Wiem, że chcesz!- Wrzeszczała Kay gdzieś za jej plecami.
Ruda tylko gwałtownie pokręciła głową, przyspieszyła kroku i staranowała jakiegoś pierwszaka siłującego się ze swoją całkiem nową, błyszczącą szafką. Gdy udało jej się wyplątać z pogruchotanych kończyn chłopaka, szybko wstała i ruszyła przed siebie.
-Valerie!- Zawołał ktoś, na co odwróciła się, mierząc człowieka wściekłym wzrokiem.
O nie...
-Nie wiesz, gdzie jest Kay?- Zapytał Bden, podchodząc do niej jak gdyby nigdy nic.
Tyle lat okropnych aluzji, tyle kpiących uśmieszków, tyle poirytowanych spojrzeń, tyle znaczących chrząknięć, a ten dalej swoje!
-Nawet gdybym wiedziała, to i tak ci nie powiem.- Warknęła wściekle, na co spora grupka uczniów z czwartej klasy zachichotała cicho.
-Okey, tak tylko pytam, chciałem...
-Mam głęboko w tyłku czego chciałeś, a czego nie. Dajcie mi oboje święty spokój!- Wykrzyknęła, po czym obróciła się na pięcie i ruszyła w tylko sobie znanym kierunku.
Brendon jeszcze przez chwilę patrzył na nią zdziwionym wzrokiem, po czym odwrócił się do kumpli i wzruszył ramionami.
-Chyba cię nie lubi.- Zauważył wysoki blondyn.
Brendon zaśmiał się głośno, wyraźnie rozbawiony niesamowitą spostrzegawczością kumpla.
Przecież Valerie go nienawidzi.



tragic-cigarette 9/01/2009 20:55:25 [Powrót] Komentuj



tak, wszystko mamy przeczytane.
na szczęście.

uh, szczęśliwa licealistka!
dobrze ci poszły testy?

ależ to nie jest ten B z PATD! ;p
Ilovepatd / K. 14/04/2009 19:13:10
| brak www IP: 87.207.98.104

I tu teeeeż... :/ Mam nadzieję, że się nie gniwasz, że nie skomentowałam, ale po prsotu no...nie ma czasu?
No tak...
Znalazłam trochę czasu i nabrazgrałam coś do siebie, więc zapraszam jak będzie czas :)
(takie pytanie poza tematem, mówiłaś, czy raczej pisałaś, że chcesz przeczytać moje poprzednie opowiadanie, to nadal aktualne?;>)
tyń 1/03/2009 17:20:55
| brak www IP: 92.244.32.2

BOŻE!
To JA rozpłynęłam się i zbierają mnie właśnie sprzed tego monitora..
Czekam, czekam, czekam na następny!
Ilovepatd 31/01/2009 14:53:35
| brak www IP: 87.207.98.104

zapraszam na nową część na www.again.blog4u.pl :)

Chilera, chyba muszę nadrobić zaległości...w weekend :D
tyń 28/01/2009 22:06:39
| brak www IP: 85.222.86.192

Muszę przeprosić i podziękować za komentarz.
A przepraszam dlatego ze tak poźno się obudziłam.
Bardzo mi sie podoba Twoja wersja tego projektu, jest napewno znacznie lepsza od mojej :P Oczywiście dodam Cię do linków, tylko muszę zrobić listę ich itp...
I mam jeszcze mega prośbę, Możesz mnie inromować o tym ze dodasz na gg albo na miom drugim blogu, http://you-thought-you-might-be-a-ghost.blog.onet.pl/
Z góry dziękuje.
Pozdrawiam i oczekuje następnego :P
happy_end 24/01/2009 16:17:19
| brak www IP: 89.174.254.11

Kurwa, czemu ja nic o tym nie wiedziałam, hę?! xD hehe, nie no, pewnie mówiłaś a ja jak zwykle zapomniałam,.. Dobra, do rzeczy. Jak zwykle się powtarza- zajebiste kolejna wersja upartej laski ;D szkoda, że nie chce posłuchać Kay. A na orkiestrę i tak pójdzie, nie? No jasne, że tak ;P w ogóle co to Kitty wymyśliła?! xD przecież nasi bohaterowie są taaacy zajebiści hehe!
Twoje ostatnie zdania mnie powaliły. Przecież Valerie go nienawidzi.. haha!
dobra, koniec trucia.
Pozdroł, stara!
ps. GOŁ GOŁ DŻEJKOOB
nie ma to jak gadka na temat.
Tajowa 22/01/2009 17:26:50
| brak www IP: 88.156.177.242

ostry odcinek. ;d najbardziej mi się podobało te zdezorientowanie Valerie na lekcji i -Valerie? Reset! haha XD masz bajeczne dialogi, takie przekomarzanie się podoba mi się bardzo!
no i nie mogę się doczekać co wydarzy się na próbie, mam nadzieję, że Val na nią dotrze... albo niech ją Kay zaciągnie! ;p
pozdrawiam!
xoxo
Taka Jedna 14/01/2009 15:11:22
| http://elegant-crimes.blog4u.pl IP: zalogowany






watch
criticize



// Dodaj do Ulubionych




8954critics here


Madzia
Dredzik
Ilovepatd



2009
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2008
Grudzień










{kluby}


layout made by Kitty
graphics taken from deviantART
More in layout made by old-yellow-bricks